Pierwsze wydawnictwo krakowskiej formacji, ze względu na kiepską jakość nagrania (którego dokonano w raczej amatorski sposób w studiu nagrań Dworek Białoporądnicki w 2004 roku), nie odbiło się tak szerokim echem na jaki zasługuje sam zespół. Trzon kapeli, której skład ulegał kilkakrotnie pewnym zmianom, tworzą trzy siostry - artystyczne dusze -Rozalia (wokal, gitara, klawisze), Cecylia (skrzypce) i Teresa (perkusja), obecnie pobierająca nauki w Stuttgarcie. Za muzykę i teksty odpowiedzialna jest najbardziej chyba z całej trójki, uduchowiona i eteryczna Rozalia. Kto choć raz widział zespół na żywo, nie przeszedł z pewnością obojętnie obok tej wyjątkowej, jakże lirycznej anielskiej muzyki. Natomiast niestety, jako, że siostry Malik nie są zachwycone efektem nagrania, tylko wybrańcy mogą posłuchać sobie ich na zawołanie uruchamiając swój odtwarzacz CD:)

Demo prezentuje kilkanaście utworów pełnych poetyckich, melancholijnych tekstów przepełnionych tęsknotą, bólem, cierpieniem, ale i całą gamą odcieni miłości oraz pragnienia tego, co nie poznane, tajemnicze, ukryte za zasłoną innego wymiaru. Obok siebie współistnieją tu zatem trzy esencjonalne dla człowieczej egzystencji elementy: miłość, życie i wreszcie śmierć. A we wszystko to gdzieniegdzie wpleciona symbolika chrześcijańska. Teksty jednocześnie mroczne, pełne metafizycznej głębi i... po prostu piękne. Muzycznie zespół radzi sobie całkiem nieźle, w końcu to profesjonalnie szkoleni muzycy:)

Na pierwszy plan wysuwają się zawodzące partie skrzypiec, przeplatane z anielsko brzmiącymi, wzruszającymi wokalizami Rozalii, to znowu głuche uderzenia bębna. Niewiele słychać natomiast klawiszy, zanikające czasem wokale skutkują niezrozumiałością tekstów, myślę jednak, że jest to wynikiem nieudolności reżysera dźwięku, tudzież marnego sprzętu nagrywającego. Koniec końców muzyka Negra Donny wiele tu straciła... Ona bowiem potrzebuje przestrzeni i dobrego brzmienia, a przede wszystkim profesjonalnego zarejestrowania. Jest jednak nadzieja, bo zespół planuje wydanie kolejnego demo i tym razem nie ma zamiaru przepuścić żadnej chałturze.

Wracając jeszcze do moich wrażeń z przesłuchiwania "Wieży", muszę stwierdzić, że jest to bardzo, bardzo liryczny materiał. Ogólnie można by określić go jako rock gotycki, ale dla bezpieczeństwa wrzućmy go do worka z szeroko pojmowanym nurtem dark independent, z zaznaczeniem, iż te obszary muzyczne najbliższe są klimatom w stylu Lisy Gerrard (Dead Can Dance) i tzw. heavenly voices. Myślę, że kto lubuje się w takiej właśnie muzyce, chętnie sięgać będzie także do Negra Donny. Niewprawionych uprzedzam, że zbytnia dawka zawodzących wokaliz Rozalii (czasem nieco powtarzalnych i mało zróżnicowanych) może wydać się na dłuższą metę monotonna i nużąca. Ale tak jak już wspomniałam, na żywo można się nimi zachwycić i zupełnie oniemieć z wrażenia. Może też dziewczyny nieco przesadziły z ilością utworów na demo... a już na pewno przesadzają ze swoją skromnością:) W każdym razie, na takie klimatyczne granie trzeba mieć... klimat;) Trudno byłoby słuchać tego np. w samochodzie. Natomiast na nostalgiczne i melancholijne wieczorowe pory jak znalazł.






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  Negra Donna
album:  Wieża
autor:  Agnieszka Wywial

zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!