Na początek atakuje nas koszmarna okładka. Nie wyraźna, wygląda jak z tworzona w latach '80. I w tym okresie właściwie mieści się wszystko co Hetman prezentuje. Klasyczny hard & heavy oraz polskie teksty. To wszystko połączone razem przenosi nas w czasy kiedy na polskiej ziemi królowały TSA, TURBO, Fatum i Hetman właśnie.

Dla wszystkich wychowanych na Slipknotcie i innych tego typu wynalazkach ta płyta jest bez najmniejszego znaczenia. Jednak dla tych, którzy lubią takie staromodne granie jest wręcz bezcenna, a to dlatego, że teraz, zwyczajnie, nikt już tak nie gra.

"Skazaniec" to koncept album. Jedna historia opowiedziana w 11 numerach. Trzeba przyznać, że zespół przygotował się do takiej operacji. Teksty są spójne i czytelne oraz doskonale łączą się z muzyką i wszelkimi ozdobnymi dźwiękami umieszczonymi na początku każdego utworu. To wszystko sprawia ważenie słuchania jednej nie przerwanej muzycznej opowieści. Przebojowe refreny, wyśmienite solówki i ten głos. Tak mniej więcej wygląda "Skazaniec". Chociaż warto zauważyć pewien progres i eksperyment w postaci zamieszczenia na albumie fragmentów growlingu ("Terrorism") oraz kobiecych wokali ("R.I.P"). Poza wymienionym "Terrorism" do moich absolutnych faworytów należą numer tytułowy i "Banita". Naprawdę świetna muzyka.

Nie ma się jednak co oszukiwać, Hetman tłumów nie porwie, zresztą nie wygląda na to jakby był to ich cel. Mimo, że stadionów nie zapełnią, to i tak mogą liczyć na rzesze wiernych fanów (fanatyków), którzy za ten kwintet oddadzą życie...






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  Hetman
album:  Skazaniec
autor:  Dominik [Nehamod]



zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!